Słuchałam przemów podsumowujących pierwsze wyniki sondażowe i czułam wzbierający we mnie bunt, sprzeciw. Nikt nawet nie udaje, że chodzi o wyborców (czyli o mnie też), nikt nawet nie wspomina o misji. Każdy mówi o tym że chce zwyciężyć i pokonać przeciwnika… Zaraz, zaraz, o co kaman? To ja dokonuje wyboru po to żeby dać komuś wygrać i kogoś pokonać?  Najważniejsze dla mnie wybory lokalne, mogące mi umożliwić lepsze, łatwiejsze funkcjonowanie w mojej dzielnicy, w moim mieście, zostały sprowadzone do odzwierciedlenia przepychanki na górze. Nie taka była idea wprowadzenia samorządu 25 lat temu, nie tak się umawialiśmy! Powoli rozstaję się ze

Czytaj dalej